środa, 4 lutego 2009
Nie poznajesz?
Wieczorem w Leclercu, po całym dniu na stoku podchodzi do mnie od tyłu czarny wylansowany koles. Nie poznajesz mnie? Minęłaś mnie bez reakcji. "Ah cześć! Oczywiście ze cie poznaje!" [a wcale nie, tylko czułam, że kurna lepiej by było żebym poznawała tym razem. Liczyłam ze mnie olśni, ze się domyslę z tego, o czym będzie do mnie mówił, i skojarzę fakty. Istotnie, udało się, na szczęście i mam nadzieję, że nie wyszło aż tak źle. To był ten Kongijczyk od stopa do Biarritz i od narzeczonej, którą spotkałam w wesołym miasteczku]. Pau jest za małe. Ale jest blisko na narty! :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz