niedziela, 27 września 2009

Luty-marzec-kwiecien

Na uczelni wiele się nie działo, nadal strajki więc nadal uprawiałam podróżowanie. Pod koniec marca bodajże ruszyło się z zajęciami jak juz minister powiedział, że jeśli nie, to nie będzie zaliczony rok. Wiece były 2-3 razy w tygodniu, po kilka godzin przed głosowaniem więksi lub mniejsi oratorzy mogli sobie trochę poćwiczyć (a ze głównie byli to studenci prawa to może im się przyda). Kalendarz akademicki był wydłuzony o miesiąc w związku z tym więc trzeba było złożyć odpowiednie podania żeby dostać dofinansowanie na dodatkowy miesiąc. W sumie prosta sprawa a te 300 euro piechotą nie chodzi (chociaż można tez spojrzeć na to tak: 2 razy pociągiem do Nicei i spowrotem - dużo to bynajmniej nie jest).
Egzaminy to mi sie podobały najbardziej bo się nie musiałam do nich uczyc:) Pierwszy raz w mojej historii studiowania 100% czystej praktyki. Bo z ksiazki nie wyczytasz umiejetnosci tłumaczenia symultanicznego, nie wykujesz podzielności uwagi ani nie rozwiążesz zadań, które dadzą ci prędkość mówienia.